czwartek, 26 lipca 2012

Wesele bezalkoholowe

Zdarzało mi się także dostawać takie zapytania. Z czym to się je? Wesele bezalkoholowe to trudna sprawa dla wodzireja, bo niestety wiele osób, bez paru głębszych nie ma odwagi ruszyć na parkiet nie wiadomo jak bardzo by się ich nie zmuszało. Całkowity brak alkoholu może i raczej na pewno spowoduje, że wesele będzie bardziej sztywne. Efekt ten może jeszcze spotęgować kamerzysta, który dodatkowo stresuje ludzi wykonując swoją pracę.
Pytania o poprowadzenia takich wesel zdarzają mi się od ludzi, którzy podpisali krucjatę antyalkoholową, lub w rodzinie były lub są przypadki poważnych nałogów. Młoda para organizuje i płaci, a zatem ma prawo mieć swoje wymagania. jeśli mają wizję wesela bezalkoholowego to proszę bardzo. Dobry DJ dopasuje się do stylu imprezy i do humoru jaki mają akurat goście.
Polecam jednak rozwiązania, które nie są, ąz tak drastyczne. Jeśli Wy nie chcecie pić, ani stawiać alkoholu na imprezie to wybierzcie lokal, w którym jest bar i jeżeli gości będą musieli sobie coś wypić to sami będą mieli możliwość się zaopatrzyć w niego za własne pieniądze nikomu krzywdy nie robiąc. Jeśli jednak nie chcecie takiego rozwiązania zaakceptować to pamiętajcie poinformować gości na jaką imprezę są proszeni. Dzięki temu psychicznie się przygotuj na to i nie będą zdziwieni waszą wizją wesela.
Co może się stać gdy tego nie zrobicie. Opiszę autentyczny przypadek jaki miał miejsce kilka lat temu na imprezie prowadzonej przeze mnie. 
Państwo młodzi nie poinformowali gości, że alkoholu nie będzie i rzeczywiście nie było ani grama. Nawet szampana nie było. Wesele zaczęło się wielkim szumem wszyscy się nerwowo rozglądali i szeptali przy stole do siebie. Dziwna atmosfera. Zaczął się pierwszy taniec i gości nie szło do kubeczka poderwać. Wychodzili na dwór konsultowali się co zrobić z tym fantem. Początek wesela był tragiczny do chwili kiedy matka weselna (chyba) wsiadła w samochód i pojechała do marketu po karton wódki. Postanowiono jednak ten fakt utrzymać przed parą młodą w tajemnicy. Więc goście wychodzili w zorganizowanych grupkach na parking i z plastikowych kubeczków na masce samochodu pili ciepłą wódkę za zdrowie pary młodej. Czułe  nocy nowożeńców zwietrzyły trop i zaczeła się akcja "my wam pokarzemy". Sprawa była prosta młodzi się obrazili na wszystkich wzieli prezenty i pojechali do domu. Wesele zaczeło się rozkręcać i nawet było lepsze bez nich niż z nimi na sali. Jeśli robicie coś podobnego polecam to zaplanować.

Pierwszy taniec

Dla niektórych młodych par okazuje się, że pierwszy taniec to naprawdę pierwszy taniec. Niestety nigdy w życiu nie tańczyli ze sobą, ani nawet z nikim innych. Jak myślicie jak będzie to wyglądała na ich weselu? Nie najgorzej. Zawsze może być gorzej. Jak?
Wyobraźmy sobie wyżej opisaną młodą parę, która postanowiła nauczyć się tańczyć w niewłaściwy sposób. Wybrali się na kurs pierwszego tańca ślubnego do profesjonalisty, który przygotował im choreografię. Efekt jest straszny. To tak jak by bez prawa jazdy na samochód próbować jeździć wielką wywrotką. 
Najważniejsze są podstawy. Trafiłem na jednym forum na post "mój narzeczony nie potrafi tańczyć co zrobić". Od czego można zacząć. Załóżmy, że nie jest tak złe, że jakieś objawy poczucia rytmu wykazujecie i można was czegoś nauczyć. Gdzie zacząć. Najprościej wybrać się na podstawowy kurs tańca. Jest to np. 15 spotkań co tydzień. zaczynają się mniej więcej tak jak semestry w szkole. Ogłoszeń w internecie nie brakuje i na pewno w waszej okolicy jest coś co wam przypasuje. Z takigo kursu dowiecie się jakie są podstawy. Poznacie podstawowe tańce disco fox, menenge, walc wiedeński, tango, jive i może jeszcze sambę i salsę. Po zakończeniu szkoleń będziecie na każdej imprezie wyglądać jak profesjonalni tancerze. Wiedza tam przekazywana wystarcza w zupełności aby swobodnie zatańczyć wszystko co wam zagrają na weselu, czy osiemnastce. 
Można oczywiście iść dalej i kontynuować naukę na kursach zaawansowanych. Osobiście z moją żoną na kursy zaawansowane uczęszczamy od 2 lat i mimo, że jesteśmy juz dawno po ślubie polubiliśmy taniec i rozwijamy się w nim. 
Jeśli po kursie podstawowym pójdziecie na naukę pierwszego tańca ślubnego to super. Dacie sobie radę i przy odrobinie samozaparcia zrobicie fajne widowisko dla waszych gości. 
Pamiętajcie jednak, że para młoda tańcząca całą noc na dobrym poziomie to bez porównania lepszy efekt niż para która ładnie zatańczyła pierwszy taniec i nic więcej nie potrafi. 
Taniec w Polsce niestety nie jest popularny. Nie raz fachowym okiem patrząc na gości z za konsolety nie widzę nawet na wielkich weselach nikogo, kto potrafił by tańczyć nawet na podstawowym poziomie. Niestety smutne ale prawdziwe. Nie mówię tataj o braku akrobacji na poziomie tańca z gwiazdami, ale chociażby o znajomości podstawowych kroków. 
Wróćmy jednak do świecącej przykładem młodej pary bawiącej się na parkiecie. Wszystko co wy umiecie i w tańcu prezentujecie gością podnosi ich umiejętności. W głowach weselników pojawię zdanie "wow nie wiedziałem, ze tak można tańczyć, ja też tak spróbuje". 
Kwestia wyboru utworu na pierwszy taniec jest prosta. Możecie podążyć za modą i wybrać podobający się wam kawałek z radia, lub poszukać czegoś co mile wspominacie. Styl tańca jaki najczęściej się pojawia to: 
- walc wiedeński - zawsze modny taniec
- walc angielski - trudniejszy, ale za to piękniejszy niż walc wiedeński (moim zdaniem)
- rumba -romantyczny taniec latyno-amerykańcki dla zaawansowanych
- przytulaniec - tak go nazwałem jest to taniec wymyślony indywidualnie przez wiele par młodych w którym nie ma zupełnie nic poza przytuleniem i tupaniem w miejscu (nie polecam)
- tańce mieszane - modne w ostatnich czasach miksy utworów dla par młodych. Bardzo wesołe i rozkręcające gości
- disco fox - zwane potocznie 2 na 1, najczęście powykorzystywawszy taniec w naszym kraju. Podstawa, którą trzeba się wykazywać przez całą noc na weselu.

Jeśli zupełnie nie macie czasu na taniec i jego ćwiczenie, to chociaż wybierzcie się na wieczorek taneczny, czy na jakąś zabawę, gdzie można potańczyć (nie mylić z dyskoteką). Tam w ciągu jednej nocy nauczycie się chociaż minimalnej ilości tricków jakie się wam przydadzą nie tylko na weselu ale i w całym waszym życiu. 

Dużo radości z tańca życzy wam DJ Damian

środa, 25 lipca 2012

Przygotowania do wesela

O czym warto pamiętać.

Niedawno bo 21 kwietnia 2012 miałem własne wesele. Więc wiem dokładnie przez co przechodzicie. Najważniejsze tematy na które warto zwrócić uwagę znajdziecie poniżej.

1. Kościół i nauki przedmałżeńskie.
Ten temat jest w dużej mierze uzależniony od indywidualnych wymagań danej parafii. W niektórych kościołach jest mniej papierkowej roboty w innych więcej. Niezmienna jest potrzeba załatwienia:
- aktu chrztu,
- aktu bierzmowania,
Oba znajdziecie w księdze chrztu, która znajduje się w biurze parafialnym tam gdzie mieliście chrzest. Jeśli wasze wesele jest w tym samym miejscu co ślub nie ma problemu z załatwianiem.
- Nauki przedmałżeńskie:
Osobiście załapaliśmy się jeszcze na stary system czyli 7 spotkań + poradnia rodzinna chyba 4 spotkania z imitacją egzaminu i to wszytko. Obecnie trwa to trochę więcej, jednak można zrobić do w dowolnej parafii. Są takie które organizują nauki w jeden tydzień wieczorami, lub spotkania raz w tygodniu. Moja rada jest taka. Warto się tam przejść. Znajdziecie na forach tematy poświęcone załatwianiu świstka z nauk, czy poradni za pieniądze, ale nie warto. Zdobędziecie trochę wiedzę na temat związku, która się wam przyda. 
- Rezerwacja terminu ślubu im wcześniej tym lepiej w moim przypadku było to 8 miesięcy wcześniej więc wpisano nas do księgi i 3 miesiące przed ślubem zgłosiliśmy się i dostaliśmy instrukcję które papiery należy załatwić (większość dostarczyliśmy miesiąc przed ślubem, jednak nie pamiętam jaki ale dowieźliśmy w dniu ślubu i też było dobrze)
- Oczywiście wymagane są dwie spowiedzi tydzień(lub miesiąc) przed i dzień przed ślubem z pisemnym potwierdzeniem
- No i oczywiście świadectwo z oceną z religii :)
- Koszty ślubu. Byłem przekonany, że będzie to droga sprawa około 1000zł lub więcej bo takie wiadomości znalazłem na forum. Okazało się jednak, ze wiedza z forum,  a życie to znowu dwie inne sprawy. Zapłaciliśmy o wiele mniej. Dodatkowy ksiądz spisał z nami cały scenariusz ślubu,  zajął się dekoracjami, organistką i był bardzo pomocny podczas mszy gdzie zestresowani siedzieliśmy na samym froncie i czasami dawał nam znaki co robić, więc niepotrzebnie się stresowaliśmy. 

2. Dom weselny, restauracja, sala
Wybór lokalu, w którym chcecie mieć wesele to trudna sprawa. Opisywałem w temacie "koszmarna sala weselna" przypadek jaki mnie spotkał, a teraz okazuje się, ze w sierpniu będę tam niestety grał po raz kolejny. Trudno zamiast kawy kupię sobie melisę i dla odstresowania będę popijał ze smakiem.
- umowa z restauratorem:
Każdy napisze wam, że warto przeczytać co podpisujecie. Więc oto kilka innych wskazówek:
- odpłata za jednego gościa weselnego. Mamy podaną kwotę np. 150zł za osobę bez poprawin. Jeśli tylko tyle napisano oczywiście dołączając do tego menu, Jeśli w waszej umowie jest tylko tyle to wszystko ok. Natrafić można np. na podpunkt stwierdzający, ze cena może ulec zmianie, nie ze względu na wybrane potrawy, czy inne czynniki tylko z powodu tak zwanych "rosnących cen, czy inflacji". Jeśli jesteś przedsiębiorcą i to czytasz. To pamiętaj, że dotyczy cię ryzyko gospodarcze inflacja to powiedzmy 4% rocznie. Natomiast umowy, które widziałem były tak napisane, że młodzi na koniec płacili 25% więcej za osobą. Pamiętajcie, że umowa to umowa  sami nie chcieli byście być w skórze waszych klientów. 
- opłaty dodatkowe. Mogą się pojawić, za np. dodatkowy stolik z alkoholem, fontannę czekolady, pokrowce na siedzeniach itd. Pojawiają się natomiast dziwne pomysły na wyłudzanie opłat np. 300zł za to, że dzieci będą mogły korzystać z ogródka.
- opłaty za obsługę (DJ, zespół, kamerzysta, fotograf), czy będzie dla nich dodatkowy stolik i ile musicie zapłacić za nich.
- czy na pewno wasze wesele będzie na tej sali, o której rozmawiacie. Zdarza się, że lokale mają dwie lub więcej sal i przyjmują wasze jako pierwsze obiecując wam piękną, klimatyzowaną salę z wyjściem na taras i w ogóle super sprawa, a potem pojawia się inne większe wesele i niestety musicie bawić się na małej ciasnej salce na poddaszu wymienionej restauracji. 

3. Umowa z DJ, czy zespołem
Temat szerzej omówiony w temacie "umowa z DJ-em". Jednak przypomnę najważniejszą kwestię. Wystrzegajcie się tak zwanej umowy przedwstępnej, która nic wam nie gwarantuje. 

4. Kamerzysta
Warto ocenić ich pracę oglądając jakość ich prac. Dźwięk na płycie jest bardzo ważny i dlatego warto sprawdzić jego nagrania z kościoła (bo tam czasami ciężko coś zrozumieć jak żle nagra) oraz muzykę i głos prowadzącego na sali. Jeśli realizacja jest dobra to znaczy, że zna się facet na rzeczy i ma dobry sprzęt (mikrofon zewnętrzny pojemnościowy). Bardzo często spotykam się z kamerzystami, którzy mają cyfrowe rejestratory dźwięku, które podpinają do miksera waszego prezentera muzycznego daje to jakość dźwięku nieporównywalnie lepszą niż mikrofon. 
Kamery są do siebie bardzo podobne i na pierwszy rzut oka trudno ocenić, czy kamerzysta jest dobry i korzysta z profesjonalnej kamery, czy zakupił ją za 1200zł w mediamarkcie i tylko wygląda profesjonalnie. Jak je odróżnić? Prosta sprawa tandetne kamery mają słabą czułość i potrzebują bardzo dużo światła aby w ogóle móc coś nagrać. Przez to pojawiają się kamerzyści z halogenami na statywach. Trzymajcie się od nich z dala. Będą wam tłumaczyć, że to jest potrzebne i szukać argumentów, które laikowi wydają się bardzo słuszne. Niestety nie mają racji. Wesele musi mieć swój klimat nie po to wasz DJ przywozi wywrotkę oświetlenia, żeby było na parkiecie jasno i biało od halogenów kamerzysty. Dobra kamera potrafi nagrywać nawet w zupełnej ciemności i profesjonalny kamerzysta oddaje klimat waszej imprezy to jak sala wyglądała (płonące świece, przyjemny półmrok rozświetlany kolorowymi lampami itd.). Cienki natomiast sprawia, że klimat zabawy sie psuje przez zbyt ostre światło.

5. Fotograf.
Bardzo podobna sprawa. Zdjęcia wielu próbuje robić, jednak nie każdy potrafi. Pracowałem z licznymi mniej, lub w cale nie utalentowanymi fotografami. Zdarzali się też zawodowcy. Amator jak tylko zobaczy zgaszone światła i trochę dymu z wytwornicy zaraz panikuje i narzeka, że zdjęcia mu nie wychodzą. Zawodowiec natomiast dopasowuje siebie i swój sprzęt do panującej sytuacji, on robi reportaż, a nie sztywne pozowane zdjęcia. Oddaje klimat taki jaki był naprawdę i o to chodzi. Jak wyglądają dobrze zrobione zdjęcia w egipskich ciemnościach można znaleźć na mojej stronie www.djdamian.pl

6. Samochód do ślubu
Informacje znajdziecie w tym artykule

W przyszłości postaram się ten temat rozbudowywać. Bardzo pomogły by mi wasze pytania. 

7. Przypomniałem sobie o niezbędnym koszyku ślubnym. Powinien zawierać podstawowe kosmetyki, mały zestaw krawiecki, tabletki na ból głowy i inne, lakier do włosów itd. Zresztą wystarczy zapytać kobiety co jej zdaniem jest niezbędne i będziecie mieli gotowe.

wtorek, 24 lipca 2012

Koszmarna sala weselna

W styczniu tego roku trafiłem do lokalu, który mnie przeraził. Obiecałem sobie, że kiedyś poruszę ten temat w internecie, żeby zwrócić wam uwagę na to co spotkał mnie i pewną młodą parę.

Lokal na pierwszy rzut ok wydawał się ładny i zadbany, po wejściu do środka dało się już niestety zobaczyć ręke właścicielki, która chcąc zaoszczędzić pieniądze zrezygnowała z projektu i sama z zawiązanymi oczami na chybił trafił wybrała umeblowanie, kolory farb i dekoracje. Nie ma w tym nic złego, ale czasami warto będąc w branży zobaczyć choć jeden odcinek Magdy Gesler i kuchennych rewolucji. 

Problemy zaczęły się już na wejściu. Przyjechałem 2 godziny wcześniej do restauracji, aby się rozstawić ze sprzętem co jednak było nie możliwe bo na sali trwała w najlepsze stypa i musiałem czekać aż goście wyjdą. Więc zostało mi 40 minut na wszystko. Jakoś dałem radę. Wchodzi para młoda na salę, goście składają życzenia. Robię powitanie i sto lat, po czym żartobliwie proszę gości, aby nie rzucali kieliszków, że robi to tylko młoda para. Na co kelner stojący kolo młodej pary wrzasnoł:
- EEEEeee  U NOS SIE NIE TRZOSKO (tak to brzmiało jego rolniczą gwarą)
Zdębiałem i nie wiedziałem co powiedzieć. Goście też się zdziwili. Wybrałem się do kuchni gdzie poprosiłęm o rozmowę z szefową i zapytałem sie, czy jeszcze jakieś niespodzianki niestandardowe u niej mnie czekają, czy jest to jedyny wygłup z ich strony? Stwierdziła z głupawym uśmiechem, że u nas tak jest i tyle. OK niech jej będzie. 
Wróciłem do zabawiania gości, którzy kończyli już jeść obiad. Zatem zaapelowałem żartobliwie do drużby aby rozpoczął polewanie do toastu. Nie zdążył skończyć, a kelnereczki wybiegły z kuchni i zaczeły gościom odbierać talerze z jedzeniem!!! Celo stawiam aż trzy wykrzykniki bo to dla mnie szok. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. Zawsze po drugim bloczku obsługa prosi, żeby trochę dłużej pograć i wyciągnąć gości, żeby mogli posprzątać. Więc toast jakoś poszedł zaprosiłem gości na parkiet i zagrałem parę kawałków.Chyba w trakcie 4 kawałka wjechał na parkiet bez żadnej zapowiedzi i w dodatku pod nieobecność młodej pani płonący tort weselny. Tego było za wiele. Ciśnienie mi skoczyło i załączył się tryb bojowy. Kuchnia robiła co chciała nawet nie myśleli o tym, że wypadało by się zgrać z muzyką. Dla mnie jest to oczywiste, że podchodzi kelner i mów mamy tort gotowy po tym kawałku wjeżdżamy i wszyscy wiedzą co ma być. 
Po tych kolejnych wpadkach poszedłem do pary młodej i razem z nimi do szefowej. Młodzi zapytali się, gdzie są dekoracje i kwiaty, za które jej zapłacili? w odpowiedzi usłyszeliśmy, że "tak jest lepiej". Wyjątkowo mnie kobieta rozwaliła.  Postanowiłem jej wytłumaczyć, że takich cyrków nie można robić i usłyszałem "u nas tak jest". Widać uważała, że wszystko jest dobrze i jej lokal jest najwspanialszy na świecie. Więc poprosiłem ją o zwrot pieniędzy, jakie młoda para za mnie zapłaciła, ponieważ nie dostałem nic do jedzenia ani do picia do tej pory. W zamian za to dostałem przesolony zimny kawałek mięsa, ze sztywnymi frytkami i mieszanką resztek sałatek. Dobrze, że niedaleko była pizzeria. 
Kawałek mięsa nadgryziony stał całą noc na parapecie koło mnie (bo tam mi go postawili) i nikt się tym nie przejmował. Parze młodej było okropnie wstyd, że w takim lokalu wyprawiali wesele.
Przestrzegam przed tego typu sytuacjami. Lokal na prawdę zapowiadała się fajnie i wszystko było dobre nawet obsługa nie najgorsza. Brakowało jednak szefa, który znał by się na tym co robi. nikt ludziom nie pokazał co mają robić więc to nie ich wina, że nic nie robili. Każdy z tych problemów, które opisałem dotyczy tylko właściciela lokalu, brak profesjonalizmu to ogromny problem. Postarajcie się na to zwrócić uwagę w rozmowie, oraz pytajcie o opinie ludzi.
Powodzenia w poszukiwaniach, a jeśli chcecie widzieć, gdzie warto w naszym rejonie wyprawcić weselę też chętnie pomogę. 
Pozdrawiam 

Umowa z DJ-em

Wiele tego typu tematów widziałem. Postanowiłem zwrócić uwagę na kilka ważnych podpunktów, które powinny się w umowie znaleźć. Nie wkleję tutaj wzoru własnej umowy, bo nie jest to poradnia dla początkujących dj-ów, tylko dla par młodych. 

Przede wszystkim wygląd umowy. Można znaleźć różne wzory z wykropkowanymi polami w internecie. Niestety w każdej czegoś brakuje i to nie tylko w samym wyglądzie, który wygląda jak owoc pracy popełniony na maszynie do pisania, ale również w treści nie wszystko jest. 

Więc porzucając wygląd zaglądamy do treści. W umowie punkty standardowe to:
- data zawarcia
- dane zleceniobiorcy
- dane zleceniodawcy
- podpisy
- również ważne jest dopisanie, że w sprawach nie urególowanych niniejszą umową mają zastosowanie przepisy k. c. 

Treść właściwa. 
- czego dotyczy umowa, czyli na jakiej pracy podejmuje się prezenter / DJ 
- dokładne miejsce wykonania pracy
- datę, daty w przypadku wesela z poprawinami 
- godziny rozpoczęcia i zakończenia imprezy. Osobiście przyjmuję, że wesele to 12 godzin pracy.
- kwota do zapłaty, kwota zadatku, kwota dodatkowa płatna za każdą godzinę więcej ponad plan
Pozostałe podpunkty stałe:
- kto odpowiada za sprzęt
- kto reguluje opłaty związane z ZAIKS-em (może to zrobić restaurator, organizator lub DJ)
- co organizator musi zapewnić podczas wykonywania pracy (w moim przypadku tylko prąd w gniazdku i jedzenie)


Najważniejsze.
Warto wczytać się czy w umowie nie ma żadnych kruczków prawnych, z których wynika, ze może przyjechać na waszą imprezę ktoś inny zamiast osoby, z którą podpisaliście umowę. 

Kary umowne za odstąpienie od umowy. Jeśli są to jakie?

Postanowienia dodatkowe - jest to wolne miejsce, które można zapisać dodatkowymi ustaleniami jakie zawieracie między sobą (pokrycie kosztów ewentualnego noclegu, atrakcje dodatkowo płatne itd)

Jeśli macie wątpliwości co do któregoś punktu zapytajcie o objaśnienie osoby, która proponuje wam podpisanie tej umowy.

Osobiście trafiłem jeszcze na przypadek podpunktu stwierdzającego, że jest  to umowa przedwstępna  okazało się, że podpisanie takiej umowy jest bezsensowne. Nikomu nic nie gwarantuje, bo jest to tylko w wolnym tłumaczeniu "dokument" stwierdzający chęć zawarcia umowy, a nie zawarcie umowy. Ostrzegam przed tego typu praktykami. U mnie umowa to umowa wszystko musi być pewne i jasne.

Zakończenie gimnazjum - Komers 2012

Postanowiłem dodać także kilka kolorowych fotek z imprez na tym blogu, aby nie było ponurą kupą tekstu. Poniżej przedstawiam kilka fotek z naprawdę sympatycznej imprezy jaką przyszło mi zagrać w czerwcu tego roku. Młodzież świetnie się bawiła tak trzymać ido zobaczenia na waszej studniówce (zgodnie z obietnicą) Pozdrawiam wasz DJ Damian









Szukacie DJ-a na wasz komers lub studniówkę to dobrze trafiliście. 





poniedziałek, 23 lipca 2012

Zabawy na wesele, czy osiemnastę

Ile razy widziałeś zabawę typu "słoń", wycieczka do zoo, kareta i tym podobne konstrukcje. Wspomnieć należy także o zabawach typu zabieramy krzesełko i wszystkich ich odmiana. Nie wiem, czy tylko ja jestem już od dawna nimi znudzony?
Kilka lat temu zaczęło mnie bardzo nudzić prowadzenie non stop tych samych zabaw. Ludzie dobrze już znali zasady i sami wiedzieli od początku jak się z zacznie i jak się skończy. Przeszukałem internet, popytałem znajomych i nic. Zupełnie nic nowego się nie pojawiło. Wszędzie takie same zabawy każdy organizuje. Prowadziłem do nich swoje zmiany i dodatki (rzadko ale zdarza się że je wykorzystuje)

Pewnego dnia przeszukałem internet i odkryłem wielki wybór kapeluszy, peruk i innych rzeczy wystawionych na aukcjach. Kupiłem wielką rudą perukę - bo w końcu rudy się żeni. Na tym jednak nie koniec. Zamówiłem pare kartonów rozmaitości. Okazało się, że jest to świetny pomysł i ludzie sami bez pytania przychodzili i gratulowali mi pomysł, nigdy czegoś takiego nie widzieli i świetnie się bawili. Kapelusze i peruki zacząłem wykorzystywać w kilku różnych zabawach. Dodam, że z wielkim uśmiechem odbieranych gdzie tylko się pojawiłem.

Później powstał pomysł tańca z płetwami przerobionego, ze względu na sportowe sukcesy Justyny Kowalczyk na narty. Specyficzne narty, na których jednocześnie mogą, a raczej muszą jechać trzy osoby jednocześnie, ścigając się nie z czasem, drugą drużyną.  Beczka śmiechu z tego wyszła.

Obecnie wrazam dwie nowe zabawy zupełnie świeże i postaram sie niebawem dodać jakieś fotki.